PORADY

Odszkodowania komunikacyjne

Część 1: w praktyce

odszkodowania komunikacyjne

Najczęściej „spotykana” szkoda…

Statystycznie najczęściej przydarzającym się Polakom rodzajem szkody są tzw. szkody komunikacyjne. Pod tym pojęciem, ukutym przez zakłady ubezpieczeń, kryją się szkody majątkowe, których przedmiotem jest pojazd mechaniczny – samochód lub motocykl. Co ciekawe, z bliżej nieznanych powodów w nowomowie ubezpieczeniowej za „szkody komunikacyjne” nie uznaje się szkód na osobie powstałych w związku z ruchem pojazdów. Również i szkody „w rowerach” nie są zaliczane do szkód komunikacyjnych – jak widać dla firm ubezpieczeniowych rower nie jest pełnoprawnym pojazdem (za obsługę szkód „rowerowych” odpowiadają zazwyczaj te same komórki organizacyjne działów likwidacji szkód, które zajmują się np. zalaniami).

… i najbardziej zaniżane odszkodowanie

„Tradycyjny” przebieg likwidacji szkody komunikacyjnej z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej sprawcy wygląda w ten sposób: poszkodowany zgłasza zdarzenie, po ustaleniu odpowiedzialności pracownik zakładu ubezpieczeń wycenia szkodę na podstawie oględzin. Właściciel pojazdu otrzymuje odszkodowanie w wysokości wynikającej ze sporządzonego przez likwidatora kosztorysu oraz informację, że ubezpieczyciel wspaniałomyślnie rozważy dopłatę, o ile zostaną przedstawione faktury lub rachunki potwierdzające naprawę pojazdu. Oczywiście, takie pisma są formułowane w sposób mający sugerować adresatowi, że nie ma innej możliwości niż ta przedstawiona przez ubezpieczyciela i że otrzymane pieniądze to wszystko, na co może liczyć.

Tymczasem w rzeczywistości…

odszkodowanie komunikacyjne negatywna wycenaZgodnie z polskim prawem, to do poszkodowanego należy wybór, czy chce naprawiać uszkodzony pojazd, czy też otrzymać odszkodowanie równe wartości poniesionej szkody. Jasno określa to art. 363 § 1 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym „naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej”. Jasno wyklarował tę kwestię Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 stycznia 2002r. (sygnatura akt IV CKN 635/2000), gdzie zostało stwierdzone wprost, iż "wymagalne jest roszczenie o świadczenie należne od ubezpieczyciela w ramach ustawowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu kosztów przywrócenia pojazdu do stanu pierwotnego niezależnie od tego, czy naprawa została już dokonana. Wysokość odszkodowania należy w takim przypadku ustalać według przewidywanych kosztów naprawy".

Co istotne, „przewidywalne koszty naprawy” to nie kosztorys sporządzony przez pracownika zakładu ubezpieczeń, ale rzeczywiste koszty przywrócenia samochodu do stanu sprzed wypadku. Nie może być zatem mowy o (stosowanych przez ubezpieczycieli) „urealnieniach”, przyjmowaniu kosztów zamienników zamiast części oryginalnych, zaniżonych cenach robocizny, etc. Do tego dochodzi zmniejszanie w kosztorysie zakresu uszkodzeń, pomijanie czynności niezbędnych przy naprawie, ignorowanie koniecznej diagnostyki itp.

Jak radzić sobie z tego typu przypadkami? Na to pytanie odpowiemy w następnej części artykułu, który ukarze się już wkrótce.

Maciej Gwarek

PORADY